Im więcej odkrywamy, tym wyraźniej widzimy, jak wiele jeszcze pozostaje ukryte. Im dalej idziemy, tym więcej dróg wyłania się na horyzoncie. Im wyżej się wspinamy, tym śmielej patrzymy w stronę szczytów, które jeszcze wczoraj wydawały się nieosiągalne.
Każdy z nas porusza się po własnej ścieżce rozwoju — jedni gnają przed siebie, inni zatrzymują się, by złapać oddech, a jeszcze inni tańczą wokół niej, we własnym rytmie. Czy meta w ogóle istnieje? A może każdy z nas pisze ją samodzielnie? Start mamy wspólny, choć z czasem zapominamy, skąd ruszyliśmy. W tej nieskończonej podróży raz przyspieszamy, innym razem błądzimy, zawracamy albo stajemy w miejscu i patrzymy w niebo… Czy pauza to porażka? Czy zwolnienie tempa to krok w tył? Może najważniejsze jest to, że wciąż chcemy iść dalej.























